A teraz bum, jak u Hitchcocka.
Francuzi opublikowali wyniki badań dotyczące chemicznego filtra UV – octocrylene.



Badanie przeprowadzone przez Krajowe Centrum Badań Naukowych we Francji (CNRS) i Uniwersytet Sorbona w Paryżu, wykazało, że octocrylene (oktokrylen), popularny składnik kremów na słońce, z czasem ulega degradacji, a następnie wytwarza rakotwórczy benzofenon (artykuł opublikowany w czasopiśmie Chemical Research in Toxicology w dniu 8 marca 2021).

Benzofenon jest substancją mutagenną i substancją zaburzającą funkcjonowanie układu hormonalnego, która może przenikać przez skórę. Może powodować raka, zwłaszcza raka wątroby, ale także zapalenie skóry. Może wpływać na czynność tarczycy i zaburzać rozwój narządów rodnych.

Francuzi na potrzeby badań kupili dostępne na rynku produkty (dla dorosłych i dla dzieci) takich marek jak: La Roche-Posay, Bioderma, Garnier, Neutrogena. Dla Was poszukałam kosmetyków z tym składnikiem wśród rodzimych producentów i znalazłam go w takich markach: Floslek, Pharmaceris, Bielenda, Ziaja.

Kilka lat wcześniej Duńczycy wskazywali, że jest to substancja potencjalnie zaburzająca funkcjonowanie układu hormonalnego. Jednak te tezy te nie zostały potwierdzone w kolejnych badaniach, wskazywano jedynie na potencjał alergiczny tego składnika. Wg jednego z takich badań (z listopada 2019) „nie wykazano żadnego potencjału zakłócającego funkcjonowanie układu hormonalnego”. Na końcu publikacji autorzy badania dziękują Audrey Noel-Voisin reprezentującej Dział Badań i Rozwoju L’Oreal za wkład w krytyczną recenzję rękopisu.

Oczywiście zaczęły się protesty branży. Szefowa brytyjskiego związku producentów kosmetyków (CTPA) Emma Meredith twierdzi, że „kremy z filtrem UV nie mogą być niebezpieczne dla zdrowia, bo wszystkie tego typu produkty poddawane są surowej ocenie i badaniom”. Cóż, słyszałam to samo z ust szefowej Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, gdy mówiło się o wprowadzeniu całkowitego zakazu stosowania formaldehydu w kosmetykach.

W Parlamencie Europejskim trwa już dyskusja na ten temat. 9 marca 2021 r. do Komisji Europejskiej (KE) zostało skierowane tzw. pytanie priorytetowe, a temat dyskusji to: „zakaz stosowania oktokrylenu i benzofenonu w kremach z filtrem przeciwsłonecznym i kremach na dzień”.

Komisja przysłała bardzo interesującą odpowiedź. Po pierwsze, już w 2019 r. KE przyznała, że octocrylene jest substancją potencjalnie zaburzającą gospodarkę hormonalną (czyli przyznali rację Duńczykom, mimo że branża kosmetyczna trąbiła, że to badanie było niewiarygodne i przedstawiała własne badania potwierdzające bezpieczeństwo tego składnika).
Po drugie, octocrylene jest obecnie poddawany ocenie ryzyka przez SCCS (Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów, który sporządza opinie na temat poszczególnych składników kosmetyków i taka opinia jest potem podstawą do wprowadzenia ograniczenia stężenia zakazu stosowania danego składnika). Opinia ma zostać opublikowana późną wiosną 2021 r. i może obejmować „ograniczenie lub zakaz stosowania octocrylene w kosmetykach” (cytat z KE).

Także czekam z niecierpliwością na nową opinię SCCS w tej sprawie. Na marginesie octocrylene może szkodzić organizmom morskim i powodować blaknięcie raf koralowych. Nie ulega też biodegradacji. Z tego powodu jest już zakazany jako filtr UV w kosmetykach w niektórych krajach i miejscach turystycznych.

Wg analityków rynkowych prognozuje się, że wartość tego składnika do roku 2025 osiągnie niemal 9 mln $, co oznacza wzrost na poziomie prawie 6%. Także składnik jest wartościowy dla biznesu. Analiza została dokonana w 2020 r. po „optymistycznym” sygnale od FDA, że octocrylene jako filtr UV w kosmetykach nie wymaga już rejestracji w FDA (kremy z filtrem w USA rejestruje się jak leki i jest to skomplikowany proces). To zielone światło dla tego filtru na rynku amerykańskim. Także spodziewam się batalii w Parlamencie Europejskim. Przemysł kosmetyczny łatwo nie odpuści.