Lista składników to pierwsza rzecz, na jaką patrzę przed zakupem, kosmetyków, żywności, a także ubrań. Od wielu lat używam kosmetyków naturalnych i do tego będę Was zachęcić. Z drugiej strony, przeczytacie tu także o takich produktach, które omijam szerokim łukiem, bo tylko udają naturalne. Walczę o Wasze prawa i Wasze przemyślane decyzje zakupowe. Bądźmy świadomymi konsumentami – wtedy będziemy mieć wybór lepszych i zdrowszych produktów.

Zielone wdzianko

Pamiętam starą reklamę kosmetyków Logona z lat 90-tych. Z jutowego worka wysypują się kartofle, jabłka, obok leży trochę jakiejś trawy, czy innego zielska i na tym tle stoją kosmetyki. Taki wizerunek kosmetyków naturalnych gdzieniegdzie jeszcze pokutuje i czasami jak mówię, że takich używam, to niektórzy oczami wyobraźni widzą mnie właśnie w takiej zielonej (koniecznie zielonej, bo natura przecież) długiej spódnicy, dzierganej na drutach kamizelce, otoczona wikliną, sznurkiem czy innym drewnem. Taka sielska, wiejska, mało czarodziejska, bardziej czarownica.

Jak widać na załączonym obrazku, zupełnie mi to nie przeszkadza. 

 

O autorze
Reklama kosmetyków na mnie nie działa, dopiero lista składników.
%d bloggers like this: