Lista składników to pierwsza rzecz, na jaką patrzę przed zakupem, kosmetyków, żywności, a także ubrań. Od wielu lat używam kosmetyków naturalnych i do tego będę Was zachęcić. Z drugiej strony, przeczytacie tu także o takich produktach, które omijam szerokim łukiem, bo tylko udają naturalne. Walczę o Wasze prawa i Wasze przemyślane decyzje zakupowe. Bądźmy świadomymi konsumentami – wtedy będziemy mieć wybór lepszych i zdrowszych produktów.

Tołpa, czyli planet of ściema

Profesor Stanisław Tołpa przez całe życie badał torf. Ponad 10 lat po jego śmierci ktoś postanowił zbić na słynnym nazwisku fortunę i powstały kosmetyki sygnowane nazwiskiem znanego naukowca i wynalazcy. Najgorsze jest to, że na bazie zdrowotnych właściwości tortu producent kosmetyków usiłuje nam wcisnąć markę “ekokosmetyków przyjaznych naturze”. Producent chwali się naturalnymi ekstraktami roślinnymi, ekologicznym torfem, brakiem alergenów i sztucznych barwników, i oferuje mi “wyjątkowo bezpieczną i skuteczną ekopielęgnację”.
Zaraz, zaraz…. Brak alergenów? A czymże są w takim razie parabeny i DMDM Hydantoin, które to marka Tołpa tak hojnie pakuje do swoich kosmetyków? W sumie, to producent ma rację. Ja też nie uznaję tych składników za alergeny, tylko za składniki rakotwórcze. W pierwszej lepszej odżywce do włosów Tołpy jest aż 6 parabenów! Nie denerwują mnie parabeny w składzie tej odżywki, ale fakt, że marka reklamuje się jako producent ekokosmetyków. “Planet of nature”, “przyjazne naturze kosmetyki”……
Przymiotnik “ekologiczny” jest odmieniany prawie we wszystkich przypadkach. Niestety markę umieszczam na czarnej liście, bo nie ma nic wspólnego z naturalnymi i ekologicznymi kosmetykami, a do tego wprowadza w błąd klientów. Profesor Tołpa pewnie przewraca się w grobie, gdy widzi, jak jego ekologiczny torf został zbeszczeszczony paskudnymi tanimi konserwantami.

O autorze
Reklama kosmetyków na mnie nie działa, dopiero lista składników.
%d bloggers like this: