Lista składników to pierwsza rzecz, na jaką patrzę przed zakupem, kosmetyków, żywności, a także ubrań. Od wielu lat używam kosmetyków naturalnych i do tego będę Was zachęcić. Z drugiej strony, przeczytacie tu także o takich produktach, które omijam szerokim łukiem, bo tylko udają naturalne. Walczę o Wasze prawa i Wasze przemyślane decyzje zakupowe. Bądźmy świadomymi konsumentami – wtedy będziemy mieć wybór lepszych i zdrowszych produktów.

Płyn do dezynfekcji Ringana

Zużywamy teraz mnóstwo różnych preparatów do dezynfekcji. Część z nich ma nieprzyjemny zapach – przynajmniej dla mnie. To zwykle płyny w sklepach, które są do użycia przed wejściem. To wina alkoholu, który w tego typu produktach raczej nie będzie organicznym alkoholem dobrej jakości.

Stąd chciałabym pokazać Wam alternatywę (nie tylko dla chusteczek z poprzedniego postu), ale także dla wielu tzw. przemysłowych płynów do dezynfekcji rąk opartych o alkohol, których pochodzenia chyba raczej nie chciałabym znać. A tak wcale nie musi być.

Płyn Ringana wręcz pachnie, choć nie ma dodanego zapachu. Jest oczywiście oparty o alkohol, ale to zupełnie inna jakość tego alkoholu. Przemywam nim ręce mojej córki i nic ją nie podrażnia, a więc nadaje się również dla dzieci. Do tego opakowanie z trzciny cukrowej. Aktualnie mam go w torebce i wszędzie z nim chodzę.

 

O autorze
Reklama kosmetyków na mnie nie działa, dopiero lista składników.
%d bloggers like this: