Lista składników to pierwsza rzecz, na jaką patrzę przed zakupem, kosmetyków, żywności, a także ubrań. Od wielu lat używam kosmetyków naturalnych i do tego będę Was zachęcić. Z drugiej strony, przeczytacie tu także o takich produktach, które omijam szerokim łukiem, bo tylko udają naturalne. Walczę o Wasze prawa i Wasze przemyślane decyzje zakupowe. Bądźmy świadomymi konsumentami – wtedy będziemy mieć wybór lepszych i zdrowszych produktów.

Historia szarego płaszczyka

Jeśli myślicie, że jesteście mistrzyniami vintage, to posłuchajcie tego. Klara (takie imię nadała jej moja córka) nie jest pierwszą lalką, która nosi ten szary płaszczyk. Dawno, dawno temu pewna mała dziewczynka poprosiła swoją mamę, żeby uszyła jej płaszczyk dla lalki. Mama uszyła z szarego materiału dwurzędowy płaszczyk z czarnymi guzikami i zatrzaskami do zapinania od wewnątrz. Dziewczynce bardzo się spodobał nowy płaszczyk, który idealnie pasował na jej ulubioną lalkę.

Trwała wojna i okazało się, że rodzina musi się wyprowadzić ze swojego mieszkania, mieli mało czasu na spakowanie rzeczy. Dziewczynka schowała lalkę za piecem kaflowym. Liczyła, że będzie mogła po nią wrócić. Tak się jednak nie stało. Miasto stało się częścią innego państwa, a do mieszkania wprowadziła się nowa rodzina. Tam też była mała dziewczynka, która w pokoju stołowym zza pieca kaflowego wyciągnęła lalkę z brązowymi włosami, ubraną w szary płaszczyk. Nie nadała jej imienia, ale bardzo lubiła się nią bawić, tym bardziej, że znalazła w tym domu też pokój dla lalek ze stylowymi mebelkami i czarnymi lakierowanymi krzesełkami, obitymi czerwonym welurem. Było jej bardzo przykro, gdy po roku jej rodzina również musiała się stamtąd wyprowadzić i nie wolno było nikomu niczego zabrać ze sobą. Mimo to dziewczynka zabrała ze sobą lalkę w szarym płaszczyku.

Minęło wiele lat, lalka gdzieś się zagubiła, ale został po niej płaszczyk. Tamta dziewczynka była już dorosłą kobietą i została mamą. Kupiła swojej córce lalkę, na którą pasował szary płaszczyk. Lalka była ciemnoskóra i miała ciemnobrązowe długie włosy. Córka urosła, lalka gdzieś przepadła, ale płaszczyk pozostał i leżał sobie spokojnie w szufladzie.

Minęły kolejne lata, płaszczyk zmieniał szuflady, aż w końcu wylądował w Warszawie, gdzie doczekał się kolejnej właścicielki. Tym razem była to blondynka ze zdjęcia, którą kolejna dziewczynka (która oczywiście dostała płaszczyk od swojej mamy) nazwała imieniem Klara. I to jest koniec tej historii (na dzisiaj, bo nie wiemy, co wydarzy się za kolejne 20-30 lat). Ale jeśli chodzi o vintage, to dziś z Klarą mało kto może rywalizować.

O autorze
Reklama kosmetyków na mnie nie działa, dopiero lista składników.

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: