Lista składników to pierwsza rzecz, na jaką patrzę przed zakupem, kosmetyków, żywności, a także ubrań. Od wielu lat używam kosmetyków naturalnych i do tego będę Was zachęcić. Z drugiej strony, przeczytacie tu także o takich produktach, które omijam szerokim łukiem, bo tylko udają naturalne. Walczę o Wasze prawa i Wasze przemyślane decyzje zakupowe. Bądźmy świadomymi konsumentami – wtedy będziemy mieć wybór lepszych i zdrowszych produktów.

Męska pielęgnacja

Z badania przeprowadzonego przez Inda Hash Beauty (uczestniczyłam w ich webinarze na początku maja) wynika, że w przeciągu ostatnich dwóch lat nastąpił wzrost zainteresowania tematem kosmetyków naturalnych dla mężczyzn o 500% (tak, dobrze widzicie). To absolutny rekord, jeśli chodzi o różne kategorie związane z kosmetykami naturalnymi. Panowie poczuli moc i chcą naturalnie o siebie zadbać. Widzę to także po swoich obserwujących, gdzie odsetek panów systematycznie rośnie. Co ciekawe, pandemia wcale ich nie przestraszyła, bo po odmrożeniu gabinetów kosmetycznych ruszyli na zabiegi i to te naturalne, holistyczne! Dlatego dziś męska półka, skomponowana częściowo przeze mnie, ale jej ostateczny kształt to efekt twardych negocjacji i kompromisów z obu stron.

Siłacz sól do kąpieli – magnezowa sól do kąpieli z Rossmanna, nie żadne pachnące i pieniące płyny do kąpieli. To nie jest dla przyjemności, tylko dla działania. Magnez potrzebny bardzo na stres, którego współczesnym mężczyznom nie brakuje, szczególnie w pandemii, gdzie nagle odkrywają na nowo własną żonę i dzieci w domu, nierzadko 24/7. To bardzo stresująca sytuacja.

 

Perfumy Sequaoia Abbott – nie jest to w pełni naturalna kompozycja zapachowa, ale bardzo doceniam, że producent ujawnił, co wchodzi w jej skład. To rewolucja na rynku perfumiarskim, gdzie nie ma obowiązku ujawniania, co kryje w sobie składnik „parfum”, a kryć może nawet kilka tysięcy różnych substancji, także toksycznych i zdecydowanie szkodliwych dla zdrowia. Abbott robi zapachy m.in. bez ftalanów (które są bardzo szkodliwe i występują w wielu popularnych perfumach), a użyte składniki chemiczne są nietoksyczne, czyli nie ma typowych kontrowersyjnych składników, które mogą się w perfumach znaleźć. Ujawnienie pełnej listy składników perfum i formuła safe-synthetic (mówiąc w skrócie: bez toksycznego syfu) to dobrowolne podniesienie poprzeczki w produkcji perfum, na co stać tylko nielicznych. I nie chodzi o pieniądze, ale uczciwość wobec klientów. Duże brawa.

Naturativ żel pod prysznic – z przeprowadzonego przeze mnie reaserchu wśród rodziny i znajomych na temat preferencji co do podstawowych środków higieny osobistej, do jakich należy „coś” do mycia wynika, że faceci zdecydowanie wolą mydło w kostce. Tak więc przejmuję żel pod prysznic, a naturalny drzewny zapach będzie miłą odmianą po wszystkich cytrusowych żelach pod prysznic, które zwykle kupuję.

Naturativ krem anti-aging – hasło: na zmarszczki dla mężczyzn działa bardzo. Bo nie dość, że będzie ładnie wyglądać, to na dodatek to jest krem specjalnie dla niego. Wciąż mało jest na rynku kremów przeznaczonych dla mężczyzn, a naturalnych to w ogóle jak na lekarstwo. Zdradzę przepis na sukces producentom kosmetyków naturalnych: róbcie kremy tylko dla facetów w męskim opakowaniu. Oni bardzo tego chcą.

The Ordinary krem nawilżający – to właśnie mój kompromis, bo to nie jest kosmetyk naturalny, choć nie ma najgorszego składu (plus za brak zapachu, minus za phenoxyethanol, triethanolamine i kilka innych nienaturalnych składników). Ta marka to osobna kategoria, bo opiera się o wyraźnie zaznaczone składniki aktywne (tu m.in. kwas hialuronowy). Wolę taką filozofię, niż ładnie pachnącą parafinę z mnóstwem niepotrzebnych substancji za grubą kasę. A ten krem kosztuje tylko 38 zł za 100 ml.

Alkemie serum z witaminą C – ma być krótko i na temat, czyli zadziałał argument, że to super serum z witaminą C, która jest na zmarszczki, szybko się wchłania, pachnie neutralnie i nie ma różowego opakowania. I tak ten produkt proszę komunikować do mężczyzn, a rzucą się od razu do sklepu.

Nie ma na zdjęciu dezodorantu, bo na tym polu poległam. Propozycja wcierania pod pachy pasty opartej o sodę oczyszczoną (co w mojej opinii byłoby najskuteczniejszym rozwiązaniem wśród eko dezodorantów na rynku) brzmi jak pozew rozwodowy. Zostaje więc antyperspirant oparty o aluminium, którego tutaj ze względów etycznych i mojej osobistej klauzuli sumienia pokazywać nie mogę.

O autorze
Reklama kosmetyków na mnie nie działa, dopiero lista składników.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: