Lista składników to pierwsza rzecz, na jaką patrzę przed zakupem, kosmetyków, żywności, a także ubrań. Od wielu lat używam kosmetyków naturalnych i do tego będę Was zachęcić. Z drugiej strony, przeczytacie tu także o takich produktach, które omijam szerokim łukiem, bo tylko udają naturalne. Walczę o Wasze prawa i Wasze przemyślane decyzje zakupowe. Bądźmy świadomymi konsumentami – wtedy będziemy mieć wybór lepszych i zdrowszych produktów.

Aluminium w dezodorantach

W marcu 2020 r. Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (SCCS) przy Komisji Europejskiej wydał opinię na temat bezpieczeństwa aluminium w antyperspirantach.

Najważniejsze tezy opinii:

– Określono dopuszczalne stężenie aluminium w kosmetykach (dezodorantach, antyperspirantach, paście do zębów i pomadkach).

– Potwierdzono, że aluminium w antyperspirantach wchłania się przez skórę (w niewielkim stopniu, ale nie można powiedzieć, że tak się nie dzieje).

– SCCS potwierdził zwiększony wzrost zachorowań na raka piersi u kobiet, które używają przy najmniej raz dziennie antyperspirantu i zaczęły go używać przed 30 rokiem życia, ale zdaniem SCCS to badanie nie potwierdza hipotezy, że stosowanie kosmetyków zawierających aluminium może wpływać na wzrost ryzyka zachorowania na raka piersi.

– Nie jest znany połowiczny okres rozpadu aluminium (czyli okres, w którym połowa danej substancji ulega rozkładowi i wydaleniu z organizmu, a więc nie wiadomo jak długo zostaje w organizmie). SCCS stwierdził mimo to, że jakiekolwiek znaczące nagromadzenie glinu w organizmie jest mało prawdopodobne po codziennym stosowaniu produktów kosmetycznych.

– Zdaniem SCCS codzienne stosowanie produktów kosmetycznych „nie zwiększa znacząco” obciążenia ogólnoustrojowego aluminium z innych źródeł.

– Badanie przeprowadzone przez SCCS nie uwzględniło dziennego spożycia glinu w diecie. Głównym źródłem aluminium dostarczanego do organizmu jest żywność (owoce, warzywa, zboża, ciastka, herbata, woda, produkty w puszkach).

W związku z pojawiającymi się komentarzami, że to koniec plotek o szkodliwości aluminium i jego związku z rakiem piersi, że badania na ten temat są stare, prowadzone jedynie przez Prof. Philippę Darbre z Wielkiej Brytanii i mało wiarygodne, warto przytoczyć kilka faktów.

Badania w tym zakresie prowadzone są cały czas nie tylko przez P. Darbre, chociaż to ona właśnie w 2004 r. badała związek parabenów z rakiem piersi i wykazała ich działanie estrogenne. Stąd zaczęło się mówić o parabenach. Część z nich została wycofana i dopuszczalne stężenie w kosmetykach innych parabenów w kosmetykach zostało zmniejszone przez SCCS w 2014 r. P. Darbre wciąż prowadzi badania nad substancjami zaburzającymi gospodarkę hormonalną i ich wpływem na wzrost komórek raka piersi rakiem piersi.

Brytyjski biolog prof. Christopher Exley jest światowym ekspertem w dziedzinie badań, jakie niesie ze sobą aluminium dla zdrowia, który podsumował obecną sytuację badawczą na temat aluminium i raka piersi: aluminium zostało znalezione w piersi w stężeniu znacznie przekraczającym przyjęte wartości w surowicy krwi. Wówczas może ono uszkadzać komórki nabłonkowe piersi, co skutkuje genomową niestabilnością (mutacje) i powstawaniem niezależnych narośli. Aluminium wiąże się z receptorami estrogenowymi, zakłócając gospodarkę hormonalną organizmu. Więcej na ten temat znajdziecie w rozdziale o aluminium w książce M. Schimmelpfennig „Niebezpieczne kosmetyki”, Wydawnictwo Wital, Białystok 2019.

Podobne badania prowadzi też szwajcarski onkolog Prof. Andre-Pascal Sappino. Umieścił zdrowe komórki w roztworze soli glinu i zaobserwował, że namnażają się inaczej i tworzą niepokojące zmiany w funkcjonowaniu zdrowych komórek, takie same, jak w przypadku ich rakowienia. Jego zdaniem potrzeba jeszcze kilku lat badań, ale glin (aluminium) to podejrzany, przeciwko któremu zbieramy dowody (cytat z filmu dokumentalnego „Toksyczny zapach” dostępnego na kanale Planete+).

Zalecenia dotyczące zmniejszenia dopuszczalnego stężenia glinu zostały wydane we Francji już w 2011 r., ale były niewiążące. L’Oreal skomentował to tak: to zalecenie, więc nie jest obowiązującym prawem, ale bierzemy pod uwagę takie rekomendacje, jednak dopóki Komisja Europejska nie zmieni przepisów, firma nie planuje zmiany postępowania.

Laurence Wittner (ekspert rynku kosmetycznego we Francji, twórczyni portalu CosmeticOBS) stosuje zasadę maksymalnej ostrożności: jeżeli istnieje ryzyko, nie możemy zarekomendować takiego kosmetyku. Jeżeli już używamy antyperspirantów, nie róbmy tego codziennie, a zwłaszcza na podrażnioną czy uszkodzoną skórę, bo wtedy glin łatwiej wnika w skórę i jest większe ryzyko potencjalnych problemów.

A co z ałunem? Odpowiedź na to pytanie również znalazłam w ww. filmie dokumentalnym „Toksyczny zapach”. Pokazano w nim jak wygląda wydobycie ałunitu z chińskiej kopalni (tam są złoża). Trzeba wywiercić otwór, włożyć materiały wybuchowe i po eksplozji zbiera się odłamki. Dziennie 70 górników wydobywa 400 ton ałunitu. Segregowane kamienie trafiają do pieców. W temp. 600-700 st. C po 3 dniach ałun miesza się z wodą, masę się podgrzewa i filtruje. Po 2 tygodniach ałun się krystalizuje. Ałun to dwunastowodny siarczan glinowo-potasowy, zawiera w składzie glin w naturalnej postaci. Żadne władze sanitarne nie zbadały, czy glin w ałunie jest szkodliwy. Zdaniem prof. Sappino sole glinu zawsze stanowią taki sam problem, bez względu na pochodzenie.

Jakie jest moje zdanie o opinii SCCS? Fajnie byłoby, gdyby ta opinia rozwiewała wszelkie wątpliwości i dawała gwarancję bezpieczeństwa stosowania aluminium. Jednak ostateczny to może być jedynie wyrok sądu i to tylko taki, od którego już nie można się odwołać. Opinie mają to do siebie, że mogą się zmienić. Przypomnę tylko, że w 2014 r. SCCS wydał opinię na temat bezpieczeństwa stosowania formaldehydu w utwardzaczach do paznokci: „utwardzające lakiery do paznokci zawierające formaldehyd w stężeniu do 2,2% są bezpieczne”. W 2019 r. całkowicie zabroniono stosowania formaldehydu w kosmetykach ze względu na jego toksyczność. Dlatego ostrożnie podchodzę do opinii, które przecież nie oznaczają końca badań nad szkodliwością aluminium. Dalej trzeba czytać listę składników i najlepiej używać kosmetyków naturalnych, tym bardziej że składniki w nich zawarte nie są przedmiotem żadnych opinii pod kątem ich bezpieczeństwa. One po prostu są bezpieczne, bez żadnych kontrowersji i wątpliwości.

Opinia SCCS jest tu.

Publikacje prof. Darbre tu i tu.

Publikacje prof. Sappino tu i tu.

O autorze
Reklama kosmetyków na mnie nie działa, dopiero lista składników.

4 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: