Lista składników to pierwsza rzecz, na jaką patrzę przed zakupem, kosmetyków, żywności, a także ubrań. Od wielu lat używam kosmetyków naturalnych i do tego będę Was zachęcić. Z drugiej strony, przeczytacie tu także o takich produktach, które omijam szerokim łukiem, bo tylko udają naturalne. Walczę o Wasze prawa i Wasze przemyślane decyzje zakupowe. Bądźmy świadomymi konsumentami – wtedy będziemy mieć wybór lepszych i zdrowszych produktów.

Dobre, bo polskie

Moda na eko – nie lubię tego określenia, ale taka jest prawda. Teraz modnie jest używać kosmetyków naturalnych, choć nie wszystkim chce się czytać listę składników. 

Pojawiają się nowi producenci, którzy chcą być eko, ale niestety idą na skróty – bez parabenów, bez oleju mineralnego to jeszcze nie znaczy, że mamy do czynienia z kosmetykami naturalnymi. Znam ten rynek  bardzo dobrze, bo sama używam wyłącznie kosmetyków naturalnych od kilkunastu lat, gdzie w Polsce jeszcze nikt o tym nie mówił. Obserwowałam, jak powstawały polskie naturalne marki, ale widziałam też sporo greenwashingu. 

Oto kilka polskich marek, które znam niemal od początku ich istnienia. Przejrzałam ich skład, używałam i mogę polecić:

D’Alchemy micellar cleansing water – delikatny płyn micealarny, świetnie zmywa makijaż, nie szczypie w oczy, mogłoby być nieco większe opakowanie, bo tu pojemność jest 100 ml.

Resibo tonik – mgiełka nawilżająca, na początku wkurzał mnie rozpylacz, który strzela tym tonikiem, a nie pryska delikatną mgiełką. Po serii prób i błędów opracowałam własną technikę jego nakładania. Psikam 2 razy na dłoń i rozprowadzam po całej twarzy. Dlatego nazwałabym ten produkt esencją, bo ten produkt jest nieco gęstszy niż zwykły tonik. I w tej roli sprawdza się bardzo dobrze. 

Duetus żel do mycia twarzy – kolejna marka od Sylveco, plus za barak sztucznych zapachów. Żel sprawdza się do codziennego oczyszczania twarzy (po demakijażu). Mam też krem z tej serii, ale właśnie mi się rozwarstwił i wypływa z niego woda. Dlatego wolę zdecydowanie ten żel.

W Organics olejek do ciała – pierwsze wrażenie to cudowny różany zapach (oczywiście naturalny, nie syntetyczny). Mieszanka olejów roślinnych, do tego pąki dzikiej róży i olejki eteryczne – fantastyczny skład i takie samo działanie. Bardzo dobrze nawilża i natłuszcza skórę. 

Naturativ krem do stóp – jedyna polska marka z certyfikatem NaTrue i ja to doceniam. Dopracowane składy, naturalne zapachy (inaczej nie byłoby certyfikatu). Krem do stóp – bardzo przyjemny w użyciu, domowe spa dla stóp przed snem.

Hagi multikrem – krem wielofunkcyjny, używałam na wakacjach do ciała jako krem po opalaniu (które przytrafiło mi się mimo woli goniąc za dzieckiem po wodnej zjeżdżalni). Bardzo lekki, ale dobrze nawilża.

Iossi krem do twarzy – bogaty krem do skóry suchej i dojrzałej. Wiekiem to już tutaj pasuje, choć skórę mam tłustą, ale krem sprawdził się doskonale. Marka to mała manufaktura i plusem jest to, że właścicielka sama dba o receptury i szczegóły produkcji. Bardzo dobra jakość za relatywnie niewygórowaną cenę. 

O autorze
Reklama kosmetyków na mnie nie działa, dopiero lista składników.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: