Lista składników to pierwsza rzecz, na jaką patrzę przed zakupem, kosmetyków, żywności, a także ubrań. Od wielu lat używam kosmetyków naturalnych i do tego będę Was zachęcić. Z drugiej strony, przeczytacie tu także o takich produktach, które omijam szerokim łukiem, bo tylko udają naturalne. Walczę o Wasze prawa i Wasze przemyślane decyzje zakupowe. Bądźmy świadomymi konsumentami – wtedy będziemy mieć wybór lepszych i zdrowszych produktów.

Prysznicowe denko

Nie ma to jak zużyć jednocześnie 3 kosmetyki pod prysznicem. Od razu robi się miejsce na nowe i przez chwilę wydaje mi się, że na wannie naprawdę nic nie musi stać (ale to tylko chwila, bo w praktyce nie da się osiągnąć idealnego minimalizmu, do którego bezskutecznie aspiruję).

Zanim jednak na wannę trafią nowe kosmetyki, kilka słów o tych zużytych.

Szampon do włosów przetłuszczających się Lavera – byłam z niego bardzo zadowolona. Zawiera wyciąg z cytryny i mięty i dzięki temu faktycznie mogę powiedzieć, że to szampon odświeżający. Wręcz nawet chłodzący, co przy ostatnim temperaturach było zbawienne. Uważam w ogóle, że Lavera ma bardzo dobre produkty do włosów w całkiem przystępnej cenie. Jeden z moich pierwszych eko szamponów to była właśnie Lavera (seria różana). Tak mi się spodobał, że wypróbowałam prawie wszystkie ich szampony i odżywki. Cały czas te szampony są naprawdę dobre.

Maska do włosów awokado i migdał Cosnature – krótko mówiąc szału nie ma. W sumie to nie nazwałabym tego maską, tylko poprawną odżywką do włosów. Po masce spodziewam się czegoś więcej, jakiejś kuracji odżywczej, super miękkich włosów, a tu żadne cuda się nie dzieją. A tu zwykła odżywka, która też jakoś szczególnie nie działa. Poza tym w Polsce moim zdaniem jest zbyt wysoka marża na te kosmetyki. W Niemczech widziałam je w Kauflandzie, gdzie w promocji byle żel pod prysznic był za niecałe 2 Euro (a u nas 18,99 zł). I mimo że jest certyfikat Na True to nie uważam, żeby to była jakaś wyjątkowa jakość. W Niemczech eko kosmetyki to całkiem spory segment rynku i Niemców stać na to, żeby produkować naprawdę tanie, nawet certyfikowane kosmetyki. Tutaj certyfikat jest gwarancją tylko dobrego składu, ale już niekoniecznie jakości. Nie polecam.

Żel pod prysznic Coslys – gęsty, fajny w dużym opakowaniu. Na wakacje to ta tuba jest nieco za duża, ale w domu świetna. Ponieważ otwarcie jest na dnie opakowania, to zawsze łatwo się dozuje. Przyjemnie kwiatowo pachnie (zapach jest oczywiście naturalny, a nie syntetyczny), dobrze się rozprowadza i całkiem nieźle pieni. Sama przyjemność używania do ostatniej kropli. Przy ostatnim myciu po prostu wlałam do tuby wodę, wstrząsnęłam i wystarczyło na jeden prysznic.

O autorze
Reklama kosmetyków na mnie nie działa, dopiero lista składników.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: