Lista składników to pierwsza rzecz, na jaką patrzę przed zakupem, kosmetyków, żywności, a także ubrań. Od wielu lat używam kosmetyków naturalnych i do tego będę Was zachęcić. Z drugiej strony, przeczytacie tu także o takich produktach, które omijam szerokim łukiem, bo tylko udają naturalne. Walczę o Wasze prawa i Wasze przemyślane decyzje zakupowe. Bądźmy świadomymi konsumentami – wtedy będziemy mieć wybór lepszych i zdrowszych produktów.

Moja jesienna pielęgnacja

Zmieniłam letnią garderobę na swetry i płaszcze. To samo robię też z kosmetykami. Lekkie balsamy, które były dobre latem, już mi nie wystarczą. Trzeba chronić, nawilżać i odżywiać. Oto moja jesienna pielęgnacja ciała:

Krem do stóp Weleda – wcieranie kremu do stóp przed snem to mój najnowszy rytuał. Masaż i pielęgnacja sprawiają, że lepiej mi się śpi. Wprawdzie dziecko nauczyło mnie zasypiać niemal w każdych warunkach, ale lekko chłodzący krem Weledy daje mi uczucie lżejszych, odprężonych stóp.

Odżywcze masło do ciała z mlekiem oślim SO BIO – błyskawicznie się wchłania, więc smaruję się pełnymi garściami. Ma bardzo delikatny zapach, miękką kremową konsystencję. Bardzo łatwo się rozsmarowuje. Minusem jest to, że szybko znika. Mógłby być w większym opakowaniu (np. 300 ml zamiast 200).

Odżywka do włosów Urtekram – spray, którego używam po myciu włosów, jak są jeszcze wilgotne. To takie uzupełnienie odżywki do włosów. Stosuję głównie na końcówki, żeby były gładkie i się nie puszyły, ani nie rozdwajały. Odżywka jest dość lekka, nie obciąża włosów i nie udało mi się jeszcze z nią przedobrzyć.

Dezodorant Lavera – lato minęło, upałów nie będzie, więc naturalny dezodorant daje radę. Lavera nie blokuje potu, ale maskuje jego zapach. Chociaż uważam, że to raczej dieta jest odpowiedzialna za nieprzyjemny zapach potu, ale to moja własna teoria, więc nie musicie się z nią zgadzać. W każdym razie ten dezodorant jest dla mnie teraz ok. Oczywiście najlepiej działa przez pierwszą połowę dnia i nie nadaje się do tego, żeby wieczorem jeszcze śmigać po imprezach. Ale w mojej codziennej rutynie, kiedy po pracy wracam do domu i potem spędzam czas w dresie budując łódź strażacką z klocków Lego Duplo (to takie klocki dla przedziału wiekowego 2-5 lat), to ten dezodorant wystarczy.

Krem do układania włosów Rahua – gdy chodzę w rozpuszczonych włosach (to konieczność, jeśli chcę wyglądać w czapce jak człowiek, a nie jak pływaczka enerdowska w czepku) używam tego właśnie kremu do układania włosów, a w zasadzie do układania końcówek w artystyczny nieład. Moje włosy nie są kręcone z natury, ale ten krem po prostu ładnie je układa. Poza tym skład ma tak dobry, że w sumie mogę uznać, że to zarazem świetna odżywka do włosów.

Spray do zmęczonych nóg Puressentiel – obcas w pracy wydłuża nogi, ale i je szybciej męczy. Ten spray wypróbowałam już na służbowej kilkudniowej konferencji. Naprawdę działa. Olejki eteryczne w dużym stężeniu chłodzą i odprężają łydki. Bardzo fajny produkt dla miłośniczek szpilek. W sumie to powinni dodawać taki spray do każdego zakupu szpilek powyżej 7 cm.

O autorze
Reklama kosmetyków na mnie nie działa, dopiero lista składników.

One Comment

  1. Nie wiem czy to ten sam krem Weleda, ale do stóp miałam i byłam z niego zadowolona. Z Urtekran fajnie wygląda ta odżywa. Lavera dezodorant miałam inną wersję i dawał radę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: