Lista składników to pierwsza rzecz, na jaką patrzę przed zakupem, kosmetyków, żywności, a także ubrań. Od wielu lat używam kosmetyków naturalnych i do tego będę Was zachęcić. Z drugiej strony, przeczytacie tu także o takich produktach, które omijam szerokim łukiem, bo tylko udają naturalne. Walczę o Wasze prawa i Wasze przemyślane decyzje zakupowe. Bądźmy świadomymi konsumentami – wtedy będziemy mieć wybór lepszych i zdrowszych produktów.

Zużyte&Wyrzucone / Done&Dusted: Iva Natura, Douces Angevines

Kto by się spodziewał, że Turcy robią kosmetyki naturalne, do tego z certyfikatem Cosmos Organic? No właśnie, ja też się nie spodziewałam. U nas o certyfikacji się w ogóle nie mówi. Rozumiem, że to droga inwestycja, ale jeśli chcemy mieć do czynienia z kosmetykami na światowym poziomie, to manufaktura z ręcznie kręconymi peelingami nigdy nie będzie w stanie konkurować z kosmetykami, które poszły o krok dalej.
Iva Natura – to marka, która pochodzi z Turcji. Myślałam, że robią tam kosmetyki podobnie jak w Indiach – skład w porządku, dużo egzotycznych i niespotykanych u nas składników, ale opakowanie, konsystencja często pozostawia wiele do życzenia. Myliłam się. W niczym nie ustępują znanym europejskim kosmetykom naturalnym. Na dodatek Iva Natura ma certyfikat Cosmos Organic, czyli wyżej Cosmos Natural (który też jest ok).
Balsam do ciała ma przyjemny delikatny zapach, odpowiednią konsystencję. Jedynym jego minusem jest aplikator. Przez pompkę leci taka cienka strużka balsamu, jak dla mojej dwuletniej Tosi. Trzeba się namęczyć, żeby nasmarować całe ciało. Z czasem odkręciłam tę pompkę i nabierałam balsam prosto z butelki. To sposób wprawdzie mniej higieniczny, ale znacznie łatwiejszy i szybszy.
Drugim kosmetykiem, który właśnie mi się skończył, jest francuski płyn do kąpieli Douces Angevines. Rzadko się kąpię. Nigdy nie brałam często kąpieli, a teraz przy dziecku dzieje się to jeszcze rzadziej. Spokojnie mogę się wykąpać, gdy Tosia śpi, a wtedy mam zwykle ten sam dylemat – długa kąpiel, kolacja, czy wpis na bloga, a może w końcu pójdę wcześniej spać?!
Tak więc płyn, a w zasadzie olejek do kąpieli wystarczył mi naprawdę na długo i był niezwykle aromatyczny. Olejki eteryczne roznoszą się po całej łazience. Dlatego wystarczy jego niewielka ilość – sesja aromaterapii gwarantowana. I ten zapach jest iście relaksacyjny. Nie trzeba dodatkowo zapalać pachnących świeczek.
Jeśli chodzi o Douces Angevines, to miałam wcześniej od nich olejek do demakijażu i też go sobie chwaliłam. U nich składniki są wysokiej jakości i jest to jasno przedstawione na opakowaniu. Jeśli gliceryna – to jest wyraźnie zaznaczone, że pochodzenia roślinnego. Podobnie z alkoholem. Mają certyfikat ekologiczny, ale mimo to lubię, gdy towarzyszy temu jasny przekaz od producenta.
To firma mocno ziołowa – rośliny i zioła, które są używane w kosmetykach, są ręcznie zbierane, w małych ilościach. Widać, że dbają o jakość składników, a nie tylko kupują na rynku naturalne składniki i kręcą z nich kremy. Dlatego olejek do kąpieli, który właśnie zużyłam, nie kusi obfitą pianą, ale niesamowitym sosnowym zapachem. Nie do podrobienia żadnymi syntetykami.
Who would have expected to make natural cosmetics in Turkey, with Cosmos Organic certification? Well, I didn’t. In Poland, we don’t pay attention to certification that much. I think it’s a mistake. I know it’s quite an investment but if we want to have organic skincare products to compete with foreign cosmetics, we can’t just offer handmade body scrubs.
Iva Natura – this brand comes from Turkey. I was thinking they make cosmetics like in India – good ingredients but not nice scents, low quality packaging and not good looking at all. I was so wrong. These cosmetics look like most European natural skincare products. What’s more – Iva Natura is certified Cosmos Organic, that’s more than Cosmos Natural (which is still ok).
Body lotion is smooth, light, with nice delicate scent. The only thing I don’t like is the thin pump – designed like for my two years old daughter. You have to work hard to get enough lotion for the whole body. I wasn’t patient and after a while I have thrown away this pump and taken the lotion straight out of the bottle. I know it’s less hygienic application but much easier and faster.
My second empty jar is a French bath oil from Douces Angevines. I don’t really have time for a long bath. I never did. And now being a mother I have no time for myself. The best time is when Tosia is sleeping. But this is the tough moment when I have to answer a question: take a bath or have a dinner, write a new post or just go to sleep?
Therefore this bath oil has survived in my bathroom for a long time. It was incredibly aromatic. Essential oils are flying around the bathroom. Just a small amount gives you guaranteed aromatherapy session. The scent is so relaxing. You don’t need to light up any perfume candles.
It’s not my first cosmetic from Douces Angevines. I had their make-up remover oil and it was ok. They use very good quality ingredients and everything is clearly written on the package. For instance glycerin is only vegetable. Same with alcohol. They are certified organic but still give you complete and genuine information about their mission.
Plants and herbs, which are used in their cosmetics, are hand harvested in small quantities. They really take care about the ingredients the use in cosmetics. It’s not just a cosmetics with no toxic ingredients. This bath oil has no foam but gives you incredible pine scent. Not to compare with any synthetics.

O autorze
Reklama kosmetyków na mnie nie działa, dopiero lista składników.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: