Lista składników to pierwsza rzecz, na jaką patrzę przed zakupem, kosmetyków, żywności, a także ubrań. Od wielu lat używam kosmetyków naturalnych i do tego będę Was zachęcić. Z drugiej strony, przeczytacie tu także o takich produktach, które omijam szerokim łukiem, bo tylko udają naturalne. Walczę o Wasze prawa i Wasze przemyślane decyzje zakupowe. Bądźmy świadomymi konsumentami – wtedy będziemy mieć wybór lepszych i zdrowszych produktów.

Biofach Vivaness 2017 – byłam tam / I was there

A więc byłam na Biofach Vivaness – największych w Europie targach zdrowej żywności i kosmetyków ekologicznych. Było fantastycznie! Odkryłam mnóstwo nowych marek kosmetyków, poznałam ludzi i dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Odwiedziłam stoiska instytucji certyfikujących kosmetyki. Odkryłam ekologiczne perfumy, o jakich mi się nawet nie śniło. Ale zacznijmy od organizacji.

Przede wszystkim jest selekcja wystawców. Nie to, co na naszych warszawskich Eko cudach, gdzie błąkały się kosmetyki z parabenami. Tam kryteria są jasne – albo masz certyfikat ekologiczny albo musisz pokazać listę składników i na tej podstawie jest weryfikacja, czy możesz być wystawcą czy nie. Tak więc zwiedzając Vivaness mamy pewność, że wszystkie kosmetyki, które są tam prezentowane, mają dobry skład. Nie trzeba weryfikować każdej listy składników.

Po drugie, na targach nie wolno sprzedawać kosmetyków. Można wszystko rozdawać – pełnowartościowe produkty, próbki, ulotki, ale to nie jest miejsce do handlu. To jasna i klarowna sytuacja. Targi są miejscem do zaprezentowania się, nawiązania kontaktów, a nie handlowania. Od tego są sklepy stacjonarne i internetowe.

Po trzecie, żadnej polskiej firmy. Zdziwione? Ja nie. Na polskim rynku jest tylko jedna marka z certyfikatem NaTrue – Naturativ. A na targach w Norymberdze większość firm ma certyfikat. Nasze firmy są jeszcze zbyt małe, nie stać je na te targi. W Niemczech wiele firm z eko kosmetykami powstało jeszcze przed drugą wojną światową i ma długoletnie tradycje. U nas naturalne kosmetyki to wciąż modny trend, a nie codzienność. Nasze dziennikarki piszące o urodzie muszą się jeszcze sporo nauczyć jeśli chodzi o naturalną pielęgnację i makijaż.

Na targach wystawiały się dobrze znane na polskim rynku marki, takie jak Weleda, Lavera, czy Santaverde. Ale były też absolutne nowości, jak np. Naveen z Tajwanu, Birkenstock (tak, tak, ci sami od butów!), czy bułgarska marka Zoya goes Pretty. Urzekły mnie perfumy Florascent. Jestem zaskoczona ich trwałością i różnorodnością.

Wspaniale było tutaj przyjechać. Polecam wszystkim zainteresowanym kosmetykami naturalnymi. Mam nadzieję, że w kolejnych latach zagoszczą tam również polskie produkty. A na zdjęciu poniżej zobaczycie, co przywiozłam z targów. Będę opisywać wszystko po kolei. Stay tuned!


So I went to Nurnberg – Biofach Vivaness – Europe’s largest international fair of healthy food and organic cosmetics. It was great! I have discovered new cosmetic brands, met people and learned many interesting things. I visited the stand of certification bodies. I discovered organic perfumes I have never dreamed of. But let’s start from organization issues.

First of all, there is a selection of exhibitors. Unlike to Polish Eko cuda in Warsaw – where I have seen skincare products contain parabens. There are strict and clear requirements – certified natural/ organic or show your ingredients list. This is the basis to verify if you can be an exhibitor or not. So when visiting Vivaness you can be sure that all cosmetics you see there, have only good ingredients. You don’t need to study every ingredients list.

Second, exhibitors are not allowed to sell cosmetics at the show. You can receive full-size products, samples, leaflets, but this is not a store. Crystal clear situation. Fair is a place of presenting brands and products, meeting people, but not selling cosmetics. There are perfumeries and online stores to do so.

Third, not a single Polish brand. Surprised? Not me. There is only one certified brand in Poland – Naturativ (with NaTrue). Most of the exhibitors have certified organic or natural cosmetics. Polish producers are still too small, they can’t afford it. In Germany, a number of companies producing natural cosmetics were established before the second world war and has long-standing traditions. Natural cosmetics have been trendy for a while, but not long enough. before entering. Even the beauty editors have still to learn about natural and organic skincare and make-up.

There were familiar brands such as Weleda, Lavera, or Santaverde. But I have seen many absolute novelties, such as Naveen from Taiwan, Birkenstock (yes, those who make shoes!), or the Bulgarian brand Zoya goes Pretty. And my big surprise – natural perfumes Florascent – such a great selection and very good quality.

It was great to be there. Everyone who loves natural cosmetics should visit Biofach Vivaness. I hope there will be some exhibitors form Poland in the following years. Have a look at the picture below and see what have I brought with me home. More info about the products to come. Stay tuned!


O autorze
Reklama kosmetyków na mnie nie działa, dopiero lista składników.

0 Comments

  1. Super :)zapasy na pół roku 😀 teraz tylko czekam na recenzje 🙂
    Jakoś trudno mi uwierzyć, żeby kiedykolwiek polskie firmy u nas na targach rozdawały pełnowymiarowe produkty, a tym bardziej anonimowym osobom. Dalego nam do naszych sąsiadów. Inna kultura sprzedaży.

    Nie wiem czy dobrze widzę, że masz szampon z henna Bioturn'u. Miałam go i jest bardzo fajny, przede wszystkim delikatny, nie podrażnia skóry głowy, dobrze się pieni i myje. U mnie niestety henna, jak się okazało w każdej postaci, obciąża włosy i prostuje.

  2. Tak, to takie targi, do jakich nam jeszcze daleko niestety. Niemcy poza tym słyną z dobrej organizacji targów. Pracowałam swego czasu na różnych międzynarodowych targach i wystawach, i muszę powiedzieć, że organizacja była perfekcyjna.

  3. Sante też się wystawiało. Być może AMB też, ale nie do wszystkich stoisk dotarłam, choć kosmetyki były w jednej hali tylko. Za to hala bardzo duża.

  4. Cieszę się, że poznałam nowe marki, o których inaczej bym w ogóle nie wiedziała. Naprawdę polecam się tam wybrać w przyszłym roku. Warto zrobić sobie taką wycieczkę.

  5. Super relacja, szkoda, że u nas jeszcze nie może być targów na takim poziomie… No ale jak sama napisałaś, mógłby się na nich pojawić tylko naturativ. Cóż. Pod względem kosmetyków naturalnych jeszcze nam trochę brakuje do zachodu. I podbijam pytanie o koszt targów, sama chętnie bym się na nie wybrała! 🙂

  6. Dziwię się, że ty się dziwisz, że w Polsce nie ma takiego podejścia do klienta, jak w Niemczech. Ja się nie dziwię, że producenci na naszych targach nie rozdają swoich produktów za darmo, a próbki też mają dla wybranych. Żyjesz w tym kraju znacznie dłużej ode mnie, to powinnaś sama dobrze wiedzieć, jaką kulturę prezentują Polacy.

    Mnie osobiście głównie zniechęca do wyjazdy na ten targi właśnie zakaz sprzedaży. Mam jechać 1400 km i wydać masę euro, by pooglądać kosmetyki i liczyć na próbki? Ja chciałabym kupić te marki, które są w Polsce trudno dostępne lub w ogóle niedostępne np. była marka Florame i chciałabym móc kupić, to co mnie z niej interesuje, a już nie mam do tego łatwego dostępu.

    Na koniec muszę ci jednak zwrócić uwagę, że nie ma, co to gloryfikować Naturativ, bo nie tylko ta marka z Polski mogłaby pojechać na targi. Są w Polsce marki, które mogą się pochwalić certyfikatem EcoCert. Poza tym, to była polska reprezentacja i to dość liczna, ale z eko żywnością.

    I jestem zaskoczona, że tak duże wydarzenie opisałam w kilku zdaniach i dodałaś tylko jedno zdjęcie.

  7. Byłam na międzynarodowych targach różnych branż w Europie i USA już wiele lat temu. Dziwię się, że jeszcze nie doszliśmy do tego poziomu, bo Polacy podróżują po świecie i widzą, jak to wygląda w innych krajach. Tu nie chodzi tylko o kulturę, ale raczej o ekonomię. Gdy podstawowym kryterium jest cena produktu, to nikt nie myśli o profesjonalnych działaniach marketingowych. Targi to takie właśnie działanie. Istotą targów nie jest pozyskiwanie klienta detalicznego, dlatego nigdzie na świecie sprzedaż osobom indywidualnym nikogo nie interesuje. Nie chodzi o to, że masz jechać 1400 km i wydać prawie 40 Euro na bilet. Jeżeli dla Ciebie targi są za daleko, a bilet za drogi, to te targi nie są dla Ciebie. Tam przyjeżdżają głównie przedstawiciele firm zawierać kontrakty i poznać rynek.

    Naturativ to jedyna firma, która w ostatnim czasie starała się w ogóle o certyfikat naturalny i to nie byle jaki (NaTrue). Ecocert jest już w odwrocie, wchłonięty przez Cosmos (co wiem z targów właśnie). Jest u nas jeszcze parę firm, jak np. Ava, które mają jedną linię z ecocert, ale te targi też nie są dla nich, bo pozostałe kosmetyki mają nieekologiczne i taka inwestycja w jedną linię im się po prostu nie opłaca.

    Targi relacjonowałam na żywo na Instagramie. Było mnóstwo relacji. Na moim profilu jest jeszcze kilka filmów. A zdjęcia poszczególnych kosmetyków będę wrzucać na bieżąco, jak zacznę ich używać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: