Lista składników to pierwsza rzecz, na jaką patrzę przed zakupem, kosmetyków, żywności, a także ubrań. Od wielu lat używam kosmetyków naturalnych i do tego będę Was zachęcić. Z drugiej strony, przeczytacie tu także o takich produktach, które omijam szerokim łukiem, bo tylko udają naturalne. Walczę o Wasze prawa i Wasze przemyślane decyzje zakupowe. Bądźmy świadomymi konsumentami – wtedy będziemy mieć wybór lepszych i zdrowszych produktów.

Mój zbiór kosmetyczny, czyli czego aktualnie używam – pielęgnacja i kolorówka

Na ostatnim spotkaniu z ramach grupy „Koleżanki z Wilanowa” opowiadałam o składnikach kosmetycznych i pokazałam, jakich kosmetyków sama używam. Zbiór okazał się całkiem spory. Po okresie minimalizmu związanego z zajmowaniem się noworodkiem, postanowiłam o siebie zadbać. W miarę im dłużej udawało mi się spać, a potem mieć w końcu trochę czasu dla siebie, zaczęło mi przybywać nowych kosmetyków. Uzupełniłam najpierw pielęgnację, a następnie kolorówkę (wróciłam do pracy i postanowiłam jakoś wyglądać;)).

Kolejne wpisy będę poświęcała poszczególnym kosmetykom. Teraz wrzucam całość z krótkim tylko opisem, co to jest. Jeśli macie jakieś konkretne pytania, to piszcie w komentarzach. 
Wszystkie kosmetyki, które mam, są do kupienia w Polsce, przeważnie przez internet, niektóre także stacjonarnie. Oto szczegóły:
Organicall – stąd mam produkty John Masters Organics, ILIA, True Organic of Sweden, Biarritz, Fine
Organic farma zdrowia – przez internet albo stacjonarnie Urtekram
Naturativ – pielegnacja Naturativ i kolorówka Zuii
Warsztat Piękna – Tata Harper, RMS Beauty, Beyond Organic, Juice Beauty
Galilu – stacjonarnie i przez internet REN SKincare, Erbaviva i Aromatherapy Associates
Fontanna Młodości – stacjonarnie i przez internet Jane Iredale
Ekodrogeria – Santaverde

Jeśli chodzi o pozostałe marki, to po nazwie znajdziecie sklepy firmowe internetowe, a w Warszawie także w niektórych przypadkach sklepy stacjonarne (np. Phenome, czy Annabelle Minerals). 

Zdjęcie nr 1 – pielęgnacja włosów:
John Masters Organics – szampon i odżywka do włosów
Urtekram – odżywka do włosów nie do spłukiwania
Vianek – żel pod prysznic
Urtekram – żel pod prysznic
Naturativ – płyn do higieny intymnej
Biolaven – płyn do higieny intymnej


Zdjęcie nr 2 – pielęgnacja twarzy i ciała + podkład:

Naturativ – krem do pielęgnacji biustu
Beyond Skincare – tonik do twarzy
Sylveco – płyn micelarny do demakijażu twarzy
True Organic of Sweden – krem wielofunkcyjny do suchej skóry
REN Skincare – różane masło do ciała
Mokosh – peeling do ciała kawa z pomarańczą
Phenome – płyn micelarny do demakijażu
Tata Harper – maseczka złuszczająco-odżywcza
Urtekram – krem do rąk brzozowy
Tata Harper – krem odżywczy do twarzy
Zuii Organic – podkład
Beyond Skincare – dezodorant
Make me bio – peeling do twarzy
Aromatherapy Associates – olejek zapachowy na stres


Zdjęcie nr 3 – makijaż i kilka kosmetyków do pielęgnacji:

Jane Iredale – cień do powiek podwójny
Tata Harper – pomadka
RMS Beauty – tusz do rzęs
Sylveco – pomadka pielęgnacyjna
Felicea – błyszczyk
Santaverde – serum pod oczy
Lavera – beauty balm (krem bb)
Sylveco – krem pod oczy
Pixie Cosmetics – korektor pod oczy
Zuii Organic – kredka korektor (kolor żółty)
Biarritz – krem z filtrem SPF 50
Juice Beauty – maseczka złuszczająca z kwasami owocowymi
Tata Harper – błyszczyk do ust i róż do policzków w jednym
ILIA – pomadka
Mokosh – balsam do ust
Annabelle Minerals – podkład, puder, róż mineralny
Felicea – róż do policzków z lusterkiem
Fine – dezodorant
Erbaviva – krem do stóp
RMS beauty – błyszczyk do ust i róż do policzków w jednym 






O autorze
Reklama kosmetyków na mnie nie działa, dopiero lista składników.

0 Comments

  1. Patrycja – to moje niedawne odkrycie, a zarazem czwarty z kolei dezodorant w tej konsystencji w kremie, który się wciera pod pachami. Zapach przypomina mi trochę lekko męskie perfumy, trudno go opisać, trochę świeży, lekko ostry, ale nie jest nachalny. Co ciekawe, bardzo długo się utrzymuje. Zaczęłam go niedawno używać, a więc nie ma upałów i sprawdza się bardzo dobrze. Trzyma cały dzień. Na początku aplikowałam go za dużo. Teraz widzę, że wystarczy niewielka ilość – taki mały orzeszek na drewnianą szpatułkę (dołączoną do dezodorantu, która ma swoją ekologiczną i fair trade historię – nic tam nie ma przypadkowo). I taka ilość wystarczy na obie pachy. Dlatego wygląda na to, że choć słoiczek jest niewielki, to dezodorant będzie wydajny.

  2. Dziękuję za odpowiedź. Teraz używam Pony hutchen, akurat też o męskim zapachu. Marzy mi się Soapwalla, ale spróbuję Fine.
    Patrycja

  3. Soapwalla to był mój pierwszy dezodorant w kremie i bardzo sobie go chwalę (potem miałam właśnie Pony Huetchen i schmidts). Fine jest porównywalny do soapwalla, może nawet lepszy, bo soapwalla trochę się osypywała przy aplikacji, a ten jest bardziej zwarty i łatwiej się nakłada.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: