Lista składników to pierwsza rzecz, na jaką patrzę przed zakupem, kosmetyków, żywności, a także ubrań. Od wielu lat używam kosmetyków naturalnych i do tego będę Was zachęcić. Z drugiej strony, przeczytacie tu także o takich produktach, które omijam szerokim łukiem, bo tylko udają naturalne. Walczę o Wasze prawa i Wasze przemyślane decyzje zakupowe. Bądźmy świadomymi konsumentami – wtedy będziemy mieć wybór lepszych i zdrowszych produktów.

Przegląd prasy: amerykańskie ELLE lipiec 2016

Oto fantastyczny przykład rzetelnego dziennikarstwa zza oceanu. W lipcowym numerze amerykańskiego ELLE jest świetny artykuł o eko kosmetykach. 

Już 10 lat temu redakcja ELLE zaczęła przyznawać nagrody najlepszym kosmetykom naturalnym. U nas 10 lat temu dziennikarki nawet nie wiedziały, że takie kosmetyki w ogóle istnieją, ewentualnie pisały jako ciekawostkę, jak sobie w kuchni ukręcić krem. Ok, nie winię ich za to, bo sama wiem, jak trudno było wówczas sprowadzać kosmetyki naturalne, głównie przez zagraniczne sklepy internetowe. Ale od osób piszących artykuły do prasy wymaga się więcej – przede wszystkim researchu, a potem rzetelnej i merytorycznej publikacji, bo czytelnik chce się dowiedzieć czegoś nowego.

Amerykańskie dziennikarki cały czas się kształcą i przyznają w tym artykule, że kiedyś trzeba było szukać firm, które produkują prawdziwie naturalne kosmetyki (obawiam się, że nasze dziennikarki niestety nie czytają składów, co widzę po kosmetykach, jakie ilustrują ich publikacje). W lipcowym numerze redakcja ELLE prezentuje wyższą półkę kosmetyków naturalnych (czyli to, co najbardziej lubię). Podkreślają, że kosmetyki są bardziej wyrafinowane, jest większy wybór, lepsza jakość i pokazują najlepsze eko kosmetyki wybrane przez panel ekspertów, do makijażu, do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów. I co najważniejsze – wszystkie mają dobry skład.

Co daje ten artykuł? Oczywiście rozeznanie rynku. Choć nie wszystkie z prezentowanych kosmetyków są dostępne w Polsce, to warto zapoznać się z niektórymi nieznanymi (przynajmniej dla mnie) markami i je zapamiętać na przyszłość. 
Kilka z nich można u nas kupić:
– ILIA w Organicall i Rose Town
– Physicians Organic Formula w internetowym Douglasie
– Tata Harper, Juice Beauty, Rahua w Warsztacie Piękna
– Weledę chyba wszyscy używający kosmetyków naturalnych znają:)
Chciałam też zwrócić uwagę na końcówkę artykułu – Co sprawia, że kosmetyk zostaje „Green Star”?
Każdy z kosmetyków prezentowanych w tym artykule na łamach ELLE musi być bez parabenów, ftalanów i SLS-ów. Ponadto przy produkcji kosmetyków nie wolno naruszać równowagi ekologicznej, co jeszcze szczególnie ważne np. przy produkcji oleju palmowego (tu nie chodzi tylko o eko surowiec, ale też o to, żeby nie niszczyć przy okazji środowiska naturalnego i całego ekosystemu). Kosmetyki nie mogą też zawierać pochodnych ropy naftowej.
Jednym słowem świetnie przygotowana publikacja, wszystkie prezentowane kosmetyki spełniają te kryteria. Podoba mi się też hasło: przechodzenie na kosmetyki naturalne nie oznacza, że mamy chodzić bez makijażu.
Polskie dziennikarki piszące o urodzie – uczcie się od najlepszych!

O autorze
Reklama kosmetyków na mnie nie działa, dopiero lista składników.

0 Comments

  1. Nie uważam, żeby Weleda to była wysoka półka kosmetyków naturalnych. A i czasem i te z wysokiej półki mają wcale nie rewelacyjny skład, a ceny przesadzone. Warto się kierować zdrowym rozsądkiem, a nie zachwycać tylko wysoką ceną.

  2. Weleda to moim zdaniem jedne z lepszych niemieckich kosmetyków. Masz rację, to nie jest najwyższa półka eko. Natomiast z firm, które tam też są i które znam, mogę powiedzieć, że to są kosmetyki wysokiej jakości, faktycznie luksusowe, mogące konkurować z koncernami produkującymi chemiczne drogie kosmetyki.

  3. Weleda to szwajcarskie kosmetyki, a nie niemieckie.

    Ja to w ogóle nie bawię się w porównywanie kosmetykach naturalnych z tymi nienaturalnymi, i nieważne, ile by nie kosztowały. Po prostu już na starcie przegrywają z naturalnymi, bo straszą składem.

  4. jak chcemy być, aż tak precyzyjne, to miasto Arlesheim leży dokładnie przy granicy niemiecko-francuskiej, a założyciele pochodzą z Austrii i Danii. Zatem można przyjąć, że Weledna to taki mix kulturowy 🙂

  5. Ja też sobie spisuję firmy, który mi się podobają i chciałabym kiedyś wypróbować. Tak było m.in. z Tata Harper, aż w końcu pojawiła się w Polsce. Więc warto to spisywać:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: