Lista składników to pierwsza rzecz, na jaką patrzę przed zakupem, kosmetyków, żywności, a także ubrań. Od wielu lat używam kosmetyków naturalnych i do tego będę Was zachęcić. Z drugiej strony, przeczytacie tu także o takich produktach, które omijam szerokim łukiem, bo tylko udają naturalne. Walczę o Wasze prawa i Wasze przemyślane decyzje zakupowe. Bądźmy świadomymi konsumentami – wtedy będziemy mieć wybór lepszych i zdrowszych produktów.

Dziecko na słońcu

Przed słońcem się chronimy, ale też nie przesadzamy i nie siedzimy non stop pod parasolem słonecznym. Trochę witaminy D jest wszystkim potrzebne, zwłaszcza dzieciom. Nie zmienia to faktu, że krem z filtrem mineralnym towarzyszy mi od dawna, a Tosi od tych wakacji. 

W zeszłym roku, gdy miała pół roku, nie opalała się w ogóle i siedziała (głównie leżała i spała) w namiocie. W tym roku namiot nie jest już tak atrakcyjny, a dziecko ciekawe świata. Aktualnie rozpoznajemy trawę pod stópkami. Piasku się boimy, a od wody uciekamy. 

Tak więc krem z filtrem musi być, jak również odpowiedni strój na plażę. Na małym dziecku nie eksperymentuję – krem z filtrem mineralnym SPF 50 na wakacjach to podstawa.  Aktualnie używamy Algamaris od Biarritz z wyciągiem z różowych alg. Oczywiście ja też się nim smaruję. Nie jesteśmy w tropikach, tylko na Mazurach, ale młoda skóra wymaga szczególnej pielęgnacji. 

Jednak zanim się posmarujemy, Tosię trzeba nad jezioro odpowiednio ubrać. W zestawie z kremem jest urocza koszulka z długim rękawem. Ten długi rękaw niech Was nie odstrasza. Koszulka jest wykonana z lekkiego szybkoschnącego materiału, a jej zadaniem jest ochrona przed słońcem, a nie ciepłe okrycie. Do tego obowiązkowo kapelusz z dużym rondem na głowę. Na pieluszkę zakładamy gustowne figi kąpielowe. W ten sposób mamy najbardziej odkryte nogi, które smarujemy kremem. 

Krem z koszulką jest do nabycia w sklepie organicall.pl tutaj

A tak się prezentuje Tosia na wakacjach:


O autorze
Reklama kosmetyków na mnie nie działa, dopiero lista składników.

0 Comments

  1. Momme jeszcze nie próbowałam w ogóle. Widziałam w Rossmannie, ale za każdym razem mam coś innego w domu i nie chcę robić zapasów (dążę do minimalizmu kosmetycznego, a nie do zawalonych półek w łazience, choć łatwo wcale nie jest;))

  2. Mam nadzieję, że jej wpoję, że trzeba czytać listę składników. Nie chcę jej narzucać, ale jeśli będzie wiedziała, że nie które składniki mogą jej zaszkodzić, to wierzę, że wybierze właściwie. Najlepszą nauką jest przykład z góry, czyli mój. Zauważyłam, że tak to działa w wielu innych dziedzinach.

  3. Cześć, masz jakiś upatrzony filtr SPF30 lub 50 dla dorosłej tłustej skóry? Bo te dziecięce chyba zbyt matujące nie są, a mi wszystko dość sprawnie spływa z twarzy. Obecnie wykańczam resztki i nie wiem, co kupić na ten sezon. Wszelkie sugestie przyjmę z otwartymi ramionami 🙂

  4. Najlepszą konsystencję (spośród znanych mi mineralnych filtrów) ma SPF 30 John Masters Organics – łatwo się rozprowadza, nie bieli tak bardzo, jak inne mineralne i nie ma tępej konsystencji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: