Lista składników to pierwsza rzecz, na jaką patrzę przed zakupem, kosmetyków, żywności, a także ubrań. Od wielu lat używam kosmetyków naturalnych i do tego będę Was zachęcić. Z drugiej strony, przeczytacie tu także o takich produktach, które omijam szerokim łukiem, bo tylko udają naturalne. Walczę o Wasze prawa i Wasze przemyślane decyzje zakupowe. Bądźmy świadomymi konsumentami – wtedy będziemy mieć wybór lepszych i zdrowszych produktów.

Przegląd prasy: Harper’s Bazaar czerwiec 2016

Nie każdy artykuł w kobiecych pismach dotyczący kosmetyków ekologicznych jest zły i nierzetelny. Choć w większości dziennikarkom zdarzają się wpadki, bo po prostu nie wiedzą, o czym piszą, tym razem jest inaczej.

W czerwcowym numerze Harper’s Bazaar ukazał się artykuł „Moc polskich marek”. Zachęciła mnie zapowiedź na okładce. W ogóle dużo jest w numerze akcentów made in Poland, nie tylko w kosmetykach, ale także w modzie, designie. Co się już chwali. Ale szczególna pochwała zasługuje na prezentację kosmetyków.

Artykuł napisany jest lekko i bez zadęcia. Chwalimy polskie kosmetyki nie tylko za to, że są polskie, ale także za naturalny skład. Wybrane kosmetyki to nie jakaś pseudo-eko-bielenda, ale prawdziwe eko marki, które z czystym sumieniem mogę sama polecić. 

Kogo nie znam w tym gronie? Nie znam perfum Mia, świec Ma Bougie i paprocki&brzozowki. Fajnie byłoby, gdyby perfumy były bez ftalanów, a świece z wosku sojowego – co wcale nie jest wykluczone, sądząc po opisie. 

Jednak najważniejsze jest to, że pozostałe kosmetyki wymienione w artykule są faktycznie naturalne:
Be organic – miałam to masło do ciała i je polecam,
Make me bio – aktualnie używam delikatny peeling,
Bio iq – cenię za skład i minimalistyczne opakowania,
Mokosh – dynamicznie rozwijająca się polska marka, mają rewelacyjne oleje do ciała,
Nacomi – uwielbiam pomarańczowe masło do ciała. Jest w pierwszej chwili twarde, ale potem daje się rozsmarować,
Vianek – nowa marka w stajni Sylveco, sporo produktów, jeszcze się ze wszystkimi nie zapoznałam,
Body Boom – świetny PR w mediach społecznościowych, który uczynił kultowy produkt z prostego peelingu z fusów kawowych.

Nie ma tu pseudo wykładu o szkodliwych składnikach, bo większość redaktorek nie wie, o czym pisze i podchodzą do tych składników, jak pies do jeża. Nie ma tu też sprzecznych porad typu „naturalne kosmetyki są fajne, ale mogą uczulać”, co często się zdarza dziennikarkom piszącym o urodzie. Jest krótko, fajnie i na temat. Zresztą zobaczcie same:


O autorze
Reklama kosmetyków na mnie nie działa, dopiero lista składników.

0 Comments

  1. Czyli można!
    Własnie oglądałam na blogu pudełko "naturalnie piękna, inspired by". Porażka. Niby naturalne produkty są, ale nie tylko. Denerwują mnie takie zagrania.

  2. O! Faktycznie! Zerknęłam na to "naturalnie piękna, inspired by". Co tam robi choćby Klorane?! Swoją drogą to w takim sąsiedztwie prawdziwie naturalne kosmetyki (jak np. Sylveco) też nie najlepiej wypadają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: