Lista składników to pierwsza rzecz, na jaką patrzę przed zakupem, kosmetyków, żywności, a także ubrań. Od wielu lat używam kosmetyków naturalnych i do tego będę Was zachęcić. Z drugiej strony, przeczytacie tu także o takich produktach, które omijam szerokim łukiem, bo tylko udają naturalne. Walczę o Wasze prawa i Wasze przemyślane decyzje zakupowe. Bądźmy świadomymi konsumentami – wtedy będziemy mieć wybór lepszych i zdrowszych produktów.

Dla małych ząbków

Ząbkowanie u dzieci to poważna sprawa. Pierwsze dwa ząbki u Tosi wyszły bez problemu. Nawet nie zauważyłam kiedy. Za to przeżywałyśmy gorączkę przez 3 dni przy wychodzeniu górnych jedynek i nie obyło się bez czopków przeciwbólowych i przeciwgorączkowych. 

Wypróbowałyśmy też kilka żeli do smarowania dziąseł. Po jednym Tosia dostała uczulenia, drugi jej nie smakował i uparcie zamykała buzię za każdym razem gdy zbliżałam się do niej ze znajomą tubką. W końcu znalazłyśmy żel idealny – Tosi smakuje, działa znieczulająco i ma naturalny skład. Minusem jest to, że mój ukochany sprowadził go dla nas specjalnie z USA i nie wiem, czy w Polsce można go gdzieś kupić. Ale gdyby ktoś miał możliwość sprowadzenia ze Stanów dla swojej pociechy, to naprawdę polecam.

Żel jest przezroczysty, nie ma zapachu. Nie zawiera żadnych potencjalnie szkodliwych składników. Zjedzenie go niczym nie grozi. Zauważyłam, że smarowanie nim małych dziąseł faktycznie przynosi ulgę. Poza tym większość żeli dostępnych w naszych aptekach ma obostrzenie, że nie wolno smarować dziecku częściej niż 2-3 razy dziennie. Tego żelu używałyśmy nawet 6 razy dziennie i wszystko było w porządku. 

To kolejny dowód na to, że naturalne preparaty mogą być równie skutecznie (a może nawet bardziej) niż chemiczne. Lubię wyszukiwać takie perełki, zwłaszcza wśród produktów dla dzieci, bo szczególnie dziecku nie chcę dawać aptecznych preparatów, skoro mam naturalną alternatywę. 


O autorze
Reklama kosmetyków na mnie nie działa, dopiero lista składników.

0 Comments

  1. Mój to ma już połowę stałego uzębienia:-) Czas leci niczym błyskawica. U nas na szczęście dużych boleści nie było przy ząbkowaniu, za to młody miał kolki i niestety nie znałam wtedy niczego naturalnego, ani żadnego sposobu skutecznego, dlatego używaliśmy Infacolu, niby niegroźny, a jednak syntetyczny lek, silikonowy z tego, co pamiętam.

  2. A udało Ci się może natknąć na cokolwiek na ząbkowanie co nie zawiera rumianku? Bo mój dziećmi na niego uczulony…
    promolcia

  3. Wiesz co, ja na początku myślałam, że Tosia też jest uczulona na rumianek, ale potem pediatra mi tłumaczyła, że rumianek w takim żelu rzadko bardzo uczula i okazało się, że to nie był rumianek, tylko alergia pokarmowa na coś innego (mleko modyfikowane prawdopodobnie). Natomiast faktycznie nie widziałam żelu na ząbkowanie bez rumianku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: