Lista składników to pierwsza rzecz, na jaką patrzę przed zakupem, kosmetyków, żywności, a także ubrań. Od wielu lat używam kosmetyków naturalnych i do tego będę Was zachęcić. Z drugiej strony, przeczytacie tu także o takich produktach, które omijam szerokim łukiem, bo tylko udają naturalne. Walczę o Wasze prawa i Wasze przemyślane decyzje zakupowe. Bądźmy świadomymi konsumentami – wtedy będziemy mieć wybór lepszych i zdrowszych produktów.

Kropla (nie)zdrowia

W sklepie z ekologoczną żywnością zobaczyłam nową markę: Kropla zdrowia. Od razu chwyciłam pierwszy lepszy produkt na półce, żeby się przyjrzeć nowościom. Rozczarowanie przyszło dość szybko. Peeling do ciała z olejkiem arganowym ma w składzie rakotwórcze Cocamide DEA. Zresztą składnik ten jest tam zupełnie niepotrzebny. Do tego wprowadzające w błąd oznaczenia, że nie zawiera parabenów, czy ftalanów, czyli taka papką informacyjna dla tych, którzy nie mają ochoty czytać dokładnie składów i nie orientują się, że w peelingach do ciała parabeny się raczej nie zdarzają. Najbardziej rozbawiło mnie jednak stwierdzenie, że nie zawiera genetycznie modyfikowanych organizmów. Przecież w kosmetykach nie ma żadnych organizmów!

Do tego wszystkiego robiąc zdjęcia w sklepie, ekspedientka zwróciła mi uwagę, że nie wolno robić zdjęć. Przygotowana na taką ewentualność zapytam grzecznie, na jakiej podstawie. Ona, że to regulamin centrum handlowego, a ja na to, że jest niezgodny z kodeksem cywilnym. Oczywiście w Polsce nie ma takiego przepisu, który zabrania fotografowania produktów w jakimkolwiek sklepie. Pani była skonsternowana i nie bardzo wiedziała, co ze mną począć w tej sytuacji. Zrobiłam więc zdjęcia i sobie poszłam. A Kropla zdrowia na pewno nie zagości w mojej łazience. 

O autorze
Reklama kosmetyków na mnie nie działa, dopiero lista składników.

0 Comments

  1. Pani niestety trafiła na specjalistę 😀 zarówno z zakresu przepisów, jak i kosmetyków.
    "Nie zawiera genetycznie modyfikowanych organizmów" mnie urzekło! 😀

  2. do gmo zalicza się też modyfikowane genetycznie rośliny 🙂
    ja miałam zawsze opory przed robieniem zdjęć w sklepach – już nie będę mieć!

  3. Ja już wielokrotnie spotkałam się z taką informacją – albo na opakowaniu albo w opisie kosmetyku.
    O gmo zrobiło się głośno, więc jadą na fali "popularności" i próbują wykreować zdrowe kosmetyki na tej bazie.
    Taka nowa moda – nie mam gmo to jestem fajny 🙂
    Na żywności jest obowiązek umieszczania info o gmo, ale nie kojarzę żeby dotyczyło to też kosmetyków…

  4. Generalnie kosmetyki certyfikowane nie powinny zawierać gmo, bo takie są wymogi organizacji certyfikujących, ale nie słyszałam o konieczności umieszczania takiej info na kosmetyku.

  5. Ja w tej chwili nie kupię kosmetyku bez analizy składu (a analizy nie zrobię jeszcze na szybko w sklepie, muszę sporawdzić składniki w książce lub w internecie), nie wróciłabym do sklepu, w którym ktoś mi zabrania sfotografować skład INCI na pudełku… Myślę, że to nadgorliwość ekspedientki, chociaż też mi sie kiedyś zdarzyła taka interwencja ochroniarza – robiłam córeczce zdjęcie przy półce z perfumami:)
    Niestety jest mnóstwo firm, które żerują na modzie na eko. Podobnie rzecz się ma zresztą w przemyśle spożywczym, produkt reklamuje się jako "bez cukru", a zawiera "w zamian" mnóstwo tłuszczu plus słodziki… Najlepiej byloby pewnie wybierać tylko kosmetyki certyfikowane, ale i tu można wpaść jak śliwka w kompot, bo certyfikat certyfilaktowi nierówny, a na dodatek małych (świetnych) firm nie stać na procedurę… Temat rzeka, który dopiero zaczynam zgłebiać:)

  6. No właśnie dlatego, że jest tyle firm, które udają ekologię, trzeba być czujnym i czytać listę składników. Nie ma innej drogi. Są też niezłe aplikacje na komórkę (np. Ingredient Watch na iPhone), gdzie można sprawdzić każdy składnik kosmetyczny, czy jest szkodliwy, czy nie. Są oznaczenia kolorystyczne (zielony – ok, żółty – średnio szkodzi, czerwony – lepiej unikać).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: