Lista składników to pierwsza rzecz, na jaką patrzę przed zakupem, kosmetyków, żywności, a także ubrań. Od wielu lat używam kosmetyków naturalnych i do tego będę Was zachęcić. Z drugiej strony, przeczytacie tu także o takich produktach, które omijam szerokim łukiem, bo tylko udają naturalne. Walczę o Wasze prawa i Wasze przemyślane decyzje zakupowe. Bądźmy świadomymi konsumentami – wtedy będziemy mieć wybór lepszych i zdrowszych produktów.

Sprawdzona Logona

Niemcy mają długie tradycje, jeśli chodzi o kosmetyki naturalne. To w Niemczech (w Norymberdze) organizuje się targi BioFach (w tym roku od 13 do 16 lutego), które przyciągają ponad 4.000 wystawców z całego świata. Sektor kosmetyków ekologicznych na tych targach to raj dla fanów produktów bez szkodliwej chemii. Niestety w tym roku się nie wybieram, ale może w następnym się uda. Tymczasem zrobiłam zakupy w lokalnym sklepie firmowym niemieckiej Logony, obecnej na polskim rynku od ponad 20 lat. Zwykle zachowuję się tam jak pięciolatka w sklepie zabawkowym, która miałaby ochotę wyjść stamtąd z całym asortymentem.
Jak każda firma, Logona ma też swoje hity. Są nimi glinki. To naturalne glinki mineralne, doskonale myją i oczyszczają skórę. Glinka jest w postaci albo proszku do rozrobienia z wodą albo gotowej do użycia pasty. Z lenistwa wybieram pastę, nie lubię się bawić w dobieranie odpowiednich proporcji. Przetestowałam już białą glinkę o delikatnym zapachu kwiatu lotosu (do skóry wrażliwej). Tym razem kupiłam brązową z dodatkiem paczuli (do skóry trądzikowej). Obie są świetne. Glinkę używam do mycia twarzy i ciała. Pod prysznicem nakładam na twarz glinkę omijając okolice oczu i zostawiam na kilka minut, po czym spłukuję. Glinka oczyszcza cerę i goi drobne wypryski. Jest też świetna do mycia ciała. Niby nadaje się do mycia włosów, ale nie jestem przekonana do takiego zastosowania.
Krem do rąk z aloesem też jest sprawdzony przeze mnie, zwłaszcza zimą. Dłonie są najbardziej narażone na przesuszenie, a nieodpowiedni krem tylko pogarsza ich stan. Dlatego inwestuję w dobre kremy do rąk i zwykle mam ich kilka.
Ciekawym odkryciem jest dla mnie witaminowy krem z olejkiem z awokado. To najlepszy przykład, kiedy to, co na opakowaniu, idzie w parze z listą składników. Olejek z awokado jest na drugim miejscu na liście INCI, a więc cały krem oparty jest o ten olej. Krem można stosować pod oczy, do twarzy, jako kurację witaminową dla zniszczonej skóry. Jest dość tłusty i dobry do stosowania zimą.
Z kolei krem do twarzy z roślinnym krzemem ma lekką konsystencję, dzięki czemu nawilża, ale nie obciąża skóry. Ma neutralny zapach i szybko się wchłania. Dla mnie to taki krem unisex, dla każdego.

O autorze
Reklama kosmetyków na mnie nie działa, dopiero lista składników.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: